Zapisz się na listę zainteresowanych udziałem w Comms Besties

7 błędów, które popełniłam w roli komunikatora wewnętrznego

Magdalena Gębala z uśmiechem patrzy w obiekt aparatu.
Magdalena Gębala
30.3.2026
Do przeczytania w:
3
min

Dziś zapraszam na wielką siódemkę, czyli o błędach, które popełniłam na przestrzeni lat jako komunikator wewnętrzny.

1.       Działałam w pojedynkę

Role komunikatorów wewnętrznych są często stanowiskami samodzielnymi w konteście organizacyjnym. Nie ma zespołu komunikacji, jest jedna osoba. Łatwo popaść w przekonanie, że to na mnie spoczywa rozwiązanie wszystkich problemów komunikacyjnych. Jeśli dołączyć do tego brak doświadczenia i syndrom Zosi Samosi, który u mnie przybierał monstrualną formę ze względu na to, że mam odpowiedzialność w pierwszej piątce talentów Gallupa. Przepis na fakap gwarantowany.

Tymczasem to gra zespołowa. Owszem, słowo komunikacja znajduje się w nazwie mojego stanowiska, ale to cała reszta załogi, a w szczególności liderzy mają komunikację w zakresie obowiązków. Dziś wiem, że jako komunikator wewnętrzny nie jestem odpowiedzialna za rozwiązanie wszystkich problemów komunikacyjnych firmy. Moją rolą jest przede wszystkim zbudowanie zrozumienia wokół tematu komunikacji w taki sposób, aby osoby odpowiedzialne poczuły jej ważność i nadały jej priorytet. Dopiero na takim fundamencie można działać wspólnie.

2.       Działałam taktycznie, nie strategicznie

Załączony obrazek idealnie przedstawia to, co robiłam.

Article content
Grafika pochodzi z książki Esencjalista Georg McKeown

Tak było. Nie miałam zdefiniowanego planu, o strategii nie wspominając... Robiłam dużo, bo dużo ode mnie oczekiwano ze wszystkich stron, ale nie było widać efektów mojej pracy. Moje działania były rozproszone. Dopiero z czasem zrozumiałam, że aby komunikacja wewnętrzna faktycznie budowała zaangażowanie i realnie przekładała się na realizację celów biznesowych, działania w jej obszarze muszą być strategiczne, a ja muszę nauczyć się mówić „nie” nie tylko swoim stakeholderom, ale też sobie 😊

3.       Nie stawiałam granic

Uwielbiam swoją pracę i z entuzjazmem podchodziłam do każdej prośby:

- Magda, potrzebujemy komunikacji.

- Jasne! Wyślij mi materiały, przygotuję draft.

- Chcemy filmik.

- Super pomysł! Kiedy kręcimy?

- Mamy zmianę do zakomunikowania.

- Ok, zrobię plan.

Teraz działam mądrzej. Zanim ochoczo podejmę się zadania, zadaję pytania. W trosce o relacje z osobami, które proszą o wsparcie, stosuję model konstruktywnej informacji zwrotnej i zaczynam w ten sposób:

Podoba mi się w tym pomyśle, że... (tu wymieniam trzy zalety pomysłu)

1.....

2.....

3.....

A potem dodaję: Zastanawam się, czy ten pomysł wpisuje się w cele biznesowe i priorytety firmy?

4.       Chciałam, aby wszyscy byli zadowoleni

Każdy dział w firmie ma swoje priorytety. Próbując zadowolić wszystkich, łatwo stracić z oczu to, co najważniejsze i zaniedbać strategiczne cele firmy. Dziś wiem, że priorytety muszą być ustalone jasno i komunikacja musi wspierać przede wszystkim kluczowe cele całej organizacji. Zrozumiałam też, że nie muszę być przez wszystkich lubiana. Nie jestem przecież zupą pomidorową.

5.       Nie wierzyłam w siebie i swoje umiejętności

Kiedy zaczynałam pracę w komunikacji wewnętrznej, nie miałam doświadczenia, ale czułam w kościach, że to wymarzona praca, która łączy moje wykształcenie i naturalne talenty. Na początku często działałam intuicyjnie nie mając pojęcia, czy robię to dobrze. Po latach stwierdzam, że skoro na starcie nie zniechęciły mnie najtrudniejsze możliwe warunki, musiałam naprawdę mieć dryg do tej roboty.

6.       Wierzyłam, że moja praca zostanie zauważona

Byłam przekonana, że wyniki mojej pracy będą mówić same za siebie. Zakładałam, że skoro jestem jedyną osobą zajmującą się komunikacją w firmie, moje wysiłki będą automatycznie widoczne i docenione. Jednak rzeczywistość okazała się inna. Zrozumiałam, że komunikacja wewnętrzna to często praca w tle, której efekty nie są od razu widoczne dla wszystkich. Aby moje działania były dostrzeżone i docenione, musiałam nauczyć się je świadomie promować. Oznaczało to regularne raportowanie wyników, dzielenie się sukcesami i wyjaśnianie, jak moje działania przyczyniają się do osiągania celów firmy. Promowanie własnej pracy było dla mnie wyzwaniem i wiązało się ze zmianą przekonań, w których wzrastałam.

7.       Nie wiedziałam komu służę

Na początku brakowało mi jasności co do celów i priorytetów. Nie rozumiałam w pełni, jakie są oczekiwania wobec komunikacji wewnętrznej. Często czułam się zagubiona, próbując spełniać różnorodne oczekiwania różnych grup w firmie. Z czasem nauczyłam się, że kluczem do sukcesu jest zrozumienie misji i wizji organizacji. Dopiero wtedy mogłam dostosować swoje działania do jej strategicznych celów. Skupiłam się na budowaniu relacji z kluczowymi osobami, aby lepiej zrozumieć ich potrzeby i oczekiwania. Regularne spotkania z liderami i pracownikami pomogły mi ustalić priorytety i zapewnić, że moje działania wspierają ogólną strategię firmy.

W ciągu ponad dekady w komunikacji wewnętrznej popełniłam mnóstwo błędów, które były nieodłącznym elementem mojego rozwoju. Ważne jest, aby wyciągać z nich wnioski i nie popełniać tych samych. Sukces w komunikacji wewnętrznej to nie tylko wiedza i umiejętności, ale także elastyczność i ciągłe dostosowywanie się do zmieniających się warunków.

Dajcie znać, czy to było pomocne i wartościowe. Jestem ciekawa co znajduje się na Waszej liście błędów.

Udostępnij wpis:
Magdalena Gębala z uśmiechem patrzy w obiekt aparatu.
Magdalena Gębala
Miss Communication

Dołącz do jedynej takiej społeczności

Comms Besties to miejsce wsparcia i rozwoju dla osób zajmujących się komunikacją wewnętrzną w firmach.

Spotkanie biurowe. Każda osoba ma swój laptop. Trwa angażująca dyskusja.